7May/100
Scena erotyczna
Smarował jej piersi brzoskwiniowym sokiem. Doskonale komponował się ze smakiem i zapachem jej skóry. Krople spływały delikatnie niżej, a on podążał ich śladem. Zlizując pomarańczowe smugi, które jak rzeka oplatały jej nagie ciało, spływając na wzgórek między nogami. A on na to tylko czekał, pieszcząc ją zachłannym językiem, rozkoszując się doznaniami zmysłów. Lizał łechtaczkę, delikatnie odciągał ustami wargi sromowe, już samym ciepłem oddechu powodując u niej dreszcze. Całował uda, kiedy ona delikatnym westchnieniem dawała znać jak jest jej dobrze. A było jej bardzo dobrze. Jak nigdy dotąd.